JĘZYK PRZYRODY

Przyroda przemawia porami roku. Jest zmienna i zaskakująca. Przemiany, jakim ulega, możemy dostrzec gołym okiem, ale co tak naprawdę chce nam poprzez to przekazać?

 Ja porównuję ją do człowieka. Wiosną - rodzi się, wzrasta, kwitnie. Wszystko jest takie świeże, nowe i nieoczekiwane. Krajobraz staje się kolorowy, w powietrzu czujemy piękne zapachy budzących się do życia kwiatów i drzew. Słyszymy śpiew ptaków, bzyczenie pszczół, czujemy delikatny powiew wiatru. Wiosna napaja nas optymizmem, pobudza i motywuje do życia. Pozytywnie nastraja. Tak jak dziecko, które przychodzi na świat i dodaje nowej, niewyczerpanej energii swoim rodzicom, rośnie i wciąż poznaje otaczający  świat. Samo też zaskakuje wszystkich dookoła swoim zachowaniem, pytaniami, ciekawością. Rośnie i powoli zamienia się w piękną, młodą istotę, gotową stawić czoła wszystkim niedogodnościom.

 Po wiośnie następuje gorące, słoneczne lato, pełne optymizmu i energii. Sady obfitują w owoce, na polach rozpoczynają się żniwa. Świat zbiera swoje plony. Jest niezwykle aktywny i żywy. Dzień jest znacznie dłuższy od nocy - wtedy chcemy czerpać z życia jak najwięcej. Tak też jest w kolejnej fazie życia człowieka. Nasz bohater wkracza w dorosłe życie. Pragnie pokazać się całemu światu z jak najlepszej strony. Posiada ogromną siłę działania i chęć zdobywania postawionych sobie celów. Rozpiera go energia, wie, że jest to czas, w którym może zrobić najwięcej, w końcu całe życie przed nim. Bawi się, czerpie z życia całymi garściami, a zarazem oddaje mu się w całości. Poświęca całą swoją energię, by się rozwijać, ulepszać, po prostu  dać z siebie wszystko. Zakochuje się, jest szczęśliwy. Od tej chwili nie ma rzeczy nie do pokonania, wyrastają mu magiczne skrzydła, dzięki którym może wszystko.

 Nic jednak nie trwa wiecznie, wszystko przemija, więc musimy pożegnać się z gorącym latem i powitać złotą jesień. Wokół jest tak kolorowo i bajecznie. Wkrótce jednak barwy tracą swoją intensywność, liście spadają z drzew, zwierzęta szykują się do snu zimowego. Tak też i człowiek wkracza w wiek wczesnej starości. Zaczyna mieć więcej czasu dla siebie, dla swoich bliskich. Nie jest już tak zabiegany, nie goni za niczym. Jego życie staje się spokojniejsze. Uwielbia spędzać wieczory w zaciszu domowym, przy ciepłym kominku, z lampką czerwonego wina w ręku, w otoczeniu kochającej rodziny.

 Na dworze robi się coraz chłodniej, często pada deszcz. Nie mamy już ochoty na żadne zmiany. Chcemy pozostać w ciepłych czterech kątach. Dopiero teraz dostrzegamy tak naprawdę sens życia. Chcemy żyć dla ukochanych nam osób. W domu robi się coraz tłoczniej, na świat przychodzą pierwsze wnuki. Drzewa są już zupełnie nagie, nie emanują energią jak dawniej. Dnie staja się krótkie, nie mamy już tyle zapału, co wcześniej. Powoli wkraczamy w kolejny etap - zima, czyli nasza starość. Cały świat zasypany śnieżnym puchem. Wszystko dookoła jest białe, nawet nasze głowy, ale to nie zasługa śniegu, to znak przemijających lat. Chowamy się w ciepłym domu, pijemy ziółka, łykamy lekarstwa. Powoli zaczynamy się żegnać z bliskimi, ale nie wybieramy się w żadna podróż, przygotowujemy się do przejścia w inny świat - gdzie zawsze świeci słońce. Ostatni obraz: jezioro, nad którym niegdyś, jako małe dzieci spędzaliśmy całe dnie, teraz pokryte lodem, zamiera, tak jak nasze ciało...